George Floyd, Igor Stachowiak. Dwie ofiary takiej samej policyjnej przemocy [OPINIA]

Paweł Jaworski
Paweł Jaworski
redaktor naczelny Pospolitej, wcześniej niezależny publicysta i działacz społeczny. Następnie członek redakcji dziennikarskiego Portalu Strajk. Współpracownik Fundacji Instrat. Pisze o globalnych procesach gospodarczych, wyzwaniach sprawiedliwej transformacji energetycznej i napięciach społecznych późnego kapitalizmu. Absolwent Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Tworzenie sprawiedliwego społeczeństwa, opartego na równości, wymaga przeciwstawieni się rasizmowi. Ale wymaga również wspólnej walki o wolność od policyjnej przemocy. Polscy aktywiści na rzecz praw człowieka muszą również myśleć o wzgardzonych “blokersach”, którzy regularnie padają tej przemocy ofiarami. Okazją do tego jest powrót sprawy policyjnego zabójstwa Igora Stachowiaka.


Eksplozja gniewu społecznego w Stanach Zjednoczonych zwraca uwagę całego świata przede wszystkim na stale istniejący w tym kraju systemowy rasizm. Tak, presja na tle koloru skóry istnieje i bez cienia wątpliwości miała udział w śmierci George’a Floyda, zadaną mu przez mundurowego sadystę. Zadziwiające jest jednak, że dyskusja, jaka na ten temat wywiązała się nad Wisłą, na wszelkie sposoby i ze wszystkich stron zaczęła rozważać kwestię rasizmu w USA, ale znacznie mniejszą wagę przypisuje zjawisku policyjnej przemocy. Tymczasem takie naświetlenie sprawy mogłoby skutecznie przeciwdziałać patologicznej modzie na rasistowskie komentarze w internecie – jest bowiem dość prawdopodobne, że część osób je rozpowszechniających na własnej skórze doświadczyła nadużyć polskiej policji.

Owszem, rasizm jako taki jest problemem. Jego trwale zakorzenionego w prawie i instytucjach zasługuje na uwagę. Swoją drogą dobrze, że polskie media zaczynają świadomie obnażać hipokryzję bajek o “amerykańskim śnie” i narracji o “ojczyźnie wolnych ludzi”. Wreszcie wychodzi na jaw stopień, w jakim od dziesięcioleci – ba! od wieków – mocarstwo to opiera się na systemowej przemocy, stanowiącej wstydliwy rewers tej “wolności”. Jest to, jak się okazuje, wolność dla najsilniejszych, najbogatszych i najbardziej bezwzględnych – w istocie ponura karykatura wolności, kpiąca z ludzi skazanych na życie w cieniu klasowej i “rasowej” przemocy, gwarantowanej przez cały system polityczny, społeczny i gospodarczy.

Na co w polskim kontekście tej sprawy trzeba zwracać uwagę? Po pierwsze, na to, że rasizm w Polsce istnieje, dlatego należy protestować w aktach solidarności nie tylko z czarną mniejszością USA, ale ze wszystkimi osobami niebiałymi w Polsce. Po drugie, na problem przemocy policyjnej u nas w kraju, która w przytłaczającym stopniu dotyka osoby białe, i potraktować to również jako rodzaj szczepionki przeciwko resentymentowi rasistowskiemu.

Polski George Floyd?

Tak się składa, że bunt społeczny za oceanem zbiega się w czasie ze skandalicznym umorzeniem kolejnego śledztwa w sprawie śmierci Igora Stachowiaka, który w 2016 r. został zamęczony na komisariacie przez policyjnych oprawców. Prokuratura uznała, że wszystkie potrzebne dowody w tej sprawie rozpatrzono, dlatego dodatkowego dochodzenia – m.in. przesłuchania kolejnych świadków, którego domagała się rodzina ofiary – nie będzie. Tak oto nadal obowiązuje oficjalna wersja wydarzeń, zgodnie z którą policjanci nie zamordowali Stachowiaka, a jedynie dopuścili się nadużycia i nie odpowiedzą za zabójstwo.

Wersja ta mówi, że śmierć 25-latka była skutkiem obecności we krwi substancji psychoaktywnych. Jest jawna kpina z ludzkiej inteligencji, w świetle znanego już publicznie materiału dowodowego, z którego jasno wynika, że Stachowiak został przed śmiercią poddany sadystycznym torturom. Jest to zasadnicze podobieństwo do śmierci George’a Floyda, a dodatkowe polega na tym, że w obu przypadkach doszło do prób wybielania działań policji poprzez sugestie, że zgon był spowodowany zażyciem narkotyków.

Zabójstwa Polaka z Wrocławia i George’a Floyda nie różnią się w istocie od siebie, chociaż przypadek drugi zawiera dodatkowo komponentę rasistowską. Gwałtowne protesty w Stanach są protestami przeciwko policji. W kilku dużych polskich miastach miały miejsce zgromadzenia solidarnościowe, ale temat systemowej przemocy ze strony organów ścigania miał odgrywał w nich marginalną rolę. Jedynie na dużej manifestacji pod Ambasadą USA w Warszawie organizatorzy zwrócili na nią uwagę, jednak w bardzo ograniczonym zakresie. Jest tak z prostego powodu: te pikiety i demonstracje gromadzą najczęściej grupy, które policyjnej przemocy zwyczajnie nie znają. Są to przeważnie młodzi ludzie z klasy średniej, z tzw. dobrych domów, którzy “walkę o sprawiedliwość” traktują jako kwestię moralną i tożsamościową, a nie działanie we własnym interesie.

To dobrze, że w ogóle są środowiska, które publicznie wyrażają sprzeciw wobec rasizmu. Jednak tworzony przez nie ruch posiada słabości powodujące, że część istotnych zagadnień umyka im z pola widzenia. Dlatego wołanie o sprawiedliwość dla Igora Stachowiaka nie zajmuje ich uwagi. Wielka szkoda – ponieważ walka o równość, walka przeciwko przemocy natury systemowej powinna mieć jak najbardziej inkluzywny charakter, jeżeli ma być skuteczna i stanowić coś więcej niż tylko barwny rytuał, po którym zostają ładne zdjęcia w social mediach.

Dotrzeć do ludzi

W Polsce ofiarami policyjnej przemocy są dziś przede wszystkim dwie grupy: działacze polityczni i społeczni oraz młodzież z blokowisk. Agresja policji zawsze wymierzona jest w uboższą część społeczeństwa i ma charakter klasowy. Jest tak zarówno w naszym kraju, jak i w USA, tyle tylko, że tam na podziały klasowe nakładają się “rasowe”. U nas tego nie ma, bo jesteśmy jednym z najbardziej jednolitych etnicznie społeczeństw na świecie. Zjawisko to jest praktycznie niedostrzegane w mediach, bo do eksplozji gniewu społecznego na tym tle dochodzi rzadko. Wyjątkiem były zamieszki w Słupsku w 1998 r., kiedy policjant zabił 13-letniego Przemka Czaję, i właśnie po śmierci Stachowiaka we Wrocławiu w 2016 r..

Fakty niedostrzegane przez Polki i Polaków należących do grup mniej narażonych na konfrontację z policją są też mniej chętnie podejmowane przez organizatorów ostatnich akcji antyrasistowskich. W związku z tym warto pamiętać, że jeżeli robi się demonstracje zdominowane przez hasła typu “Bycie białym to przywilej”, to może być prawdą w odniesieniu do USA. Gdyby Igor Stachowiak wyszedł żywy z rąk swoich oprawców, białych tak samo jak on, miałby prawo do tych sloganów odnieść się co najmniej z dystansem. Nic dziwnego, że grupy ubogiej młodzieży z blokowisk nie chcą mieć nic wspólnego z tymi środowiskami. Antyrasizm kojarzy im się przede wszystkim z “frajerstwem” i moralizatorskimi kazaniami klasy średniej, więc – bądźmy szczerzy – wolą robić tym środowiskom na złość i wyżywać się, plotąc rasistowskie głupoty w mediach społecznościowych.

Czy aktywiści sprzeciwiający się autorytarnym rządom PiS, którzy po 2015 r. stali celem regularnych policyjnych represji mają szansę stać się łącznikami walki o równe i sprawiedliwe traktowanie z walką o sprawiedliwość społeczną, która obejmuje też opór wobec policyjnej przemocy kumulującej się u podstaw piramidy społecznej? Niestety nie. Wystarczy spojrzeć na przykład z Warszawy, który miał miejsce 10 czerwca. Pod Komendą Stołeczną miał się odbyć połączony protest przeciwko zatrzymaniu osób podejrzanych o rozklejanie plakatów demaskujących nieuczciwość ministra Szumowskiego oraz właśnie przeciwko umorzeniu śledztwa w sprawie Stachowiaka. Była to z jednej strony dobra inicjatywa, z drugiej zaś, paradoksalnie, ten protest przeciwko policyjnej przemocy szybko został zdominowany przez policyjną przemoc, bo główni aktywiści antypisowscy, z Pawłem Kasprzakiem na czele, zostali momentalnie “zgarnięci” przez mundurowych. Ta grupa działaczy znajduje się już niestety w sytuacji, w której są obiektywnie skazani na to, by protestować przeciwko PiSowi jako takiemu i przeciwko represjom, jakie na nich samych w związku z tym spadają. To jest duże ograniczenie. Nic dziwnego, że nigdy nie zdołali wciągnąć w swoje działania istotnej części społeczeństwa. Na środowym zgromadzeniu nie powiedziano ostatecznie ani słowa na temat Igora Stachowiaka.

Warto jednak oddać sprawiedliwość, komu się ona należy, i zwrócić uwagę na fakt, że na długo przed objęciem władzy przez PiS, demonstracje przeciwko rasizmowi w Polsce robili , wyłącznie lewicowi aktywiści walczący jednocześnie o sprawiedliwość społeczną, np. prawa lokatorów, i oni właśnie padali za to ofiarami policyjnych represji. Co ważne, środowisko aktywnie i w zorganizowany sposób protestowało w 2016 r. we Wrocławiu przeciwko zamordowaniu Igora przez policję. To ono również najlepiej pamięta o policyjnym zabójstwie na tle rasistowskim w Warszawie, kiedy dziesięć lat temu funkcjonariusz zastrzelił Maxwella Itoię.

W obliczu kryzysu gospodarczego i społecznego, w obliczu historycznych wyzwań związanych z wyczerpywaniem się kapitalizmu i z zagrożeniem katastrofą klimatyczną, istnieje potrzeba głębokich przemian społecznych opartych na równości i sprawiedliwości społecznej. To one wyznaczą nowy kierunek rozwoju na kolejne dziesięciolecia. W Polsce nie będą one mogły się skutecznie dokonać, jeżeli nie obejmą grup symbolizowanych przez zamordowanego Igora Stachowiaka. o więcej, bez tego w praktyce nie obejdzie się też marzenie o Polsce bez rasizmu. Orędownicy postępu muszą wreszcie znaleźć sposób na prowadzenie swojej oddolnej polityki również wśród tych ludzi. Czy na polskich blokowiskach mają w ogóle szansę spotkać się z inną reakcją niż z kpiarstwem? Kluczem może być wspieranie działalności i rozwój ruchów społecznych wspierających ludzi w zmaganiach o to, by mogli wiązać koniec z końcem w czasie wzbierajacego kryzysu. Warto, by ruchy takie miały wsparcie parlamentarzystów. Obecność w Sejmie osób kilku podzielających te wartości jest ważne, ale mównica na sali plenarnej nie wystarczy. Polityka musi w końcu wyjść do ludzi.

- Advertisement -

Najnowsze

Kruchy pakt górników z rządem. Początek sprawiedliwej transformacji? Raczej gra pozorów

Porozumienie, które podpisano 25 września, po strajku w kilku kopalniach, mogło stać się pierwszym krokiem na drodze do sprawiedliwej transformacji Śląska. Wiele wskazuje jednak, że tak nie będzie.

Czterdzieści lat “Solidarności”: jak elity zdradziły robotników

Minęła kolejna dekada od czasu Porozumień Sierpniowych w 1980 r. Niestety narracja dominująca zarówno w mediach jak i w przekazie polityków konsekwentnie pomija robotniczy, klasowy charakter tamtych historycznych wydarzeń.

Newsletter prosto do Twojej skrzynki

Raz w miesiącu wyślemy Ci nasze najlepsze teksty z komentarzem od redakcji.



Administratorem danych osobowych jest Instrat - Fundacja Inicjatyw Strategicznych, ul. Oleandrów 7 lok.16, 00-629 Warszawa. Dane, które nam przekazujesz, wykorzystywane będą do informowania Ciebie o publikacjach i innych działaniach portalu Pospolita oraz w celach statystycznych. Informacja przekazywana będzie pocztą elektroniczną w postaci newslettera. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, a jednocześnie konieczne do przekazania wymienionych treści. Masz prawo dostępu do przekazanych nam danych, prawo do ich usunięcia, aktualizacji, sprostowania, ograniczenia przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Więcej w polityce prywatności.

Polecane analizy