Jest kasa na klimat. Finansowe środki sprawiedliwej transformacji

Katarzyna Szwarc
Katarzyna Szwarc
Prawniczka, ekspertka polityki publicznej w zakresie rynku finansowego i energetyki. Absolwentka Instytutu Spraw Publicznych London School of Economics oraz Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Wieloletnie doświadczenie zdobywała na Giełdzie Papierów Wartościowych i Towarowej Giełdzie Energii. Obecnie pracuje jako policy advisor w sektorze finansowym w Londynie

Nie można pozwolić, żeby nadciągająca recesja stała się wymówką dla porzucenia przez Europę historycznego wyzwania: przejścia do bezemisyjnej gospodarki. Konieczny jest zdecydowany nacisk społeczny. W pierwszej kolejności warto jednak wiedzieć, jakimi dysponujemy gotowymi i sprawdzonymi metodami finansowania tego gigantycznego przedsięwzięcia.


Pandemia COVID-19 zachwiała fundamentami globalnej gospodarki. Interwencje podejmowane obecnie przez rządy w wielu krajach skupiają się na przede wszystkim na ratowaniu upadających przedsiębiorstw i domowych budżetów. Gdy jednak rozprzestrzenianie wirusa uda się opanować, przyjdzie czas na mocne impulsy dla odradzających się systemów ekonomicznych. Zaproponowana przez polski rząd Tarcza Antykryzysowa przewiduje na ten cel 30 miliardów złotych w ramach Programu Inwestycji Publicznych (PIP).

Zielony Pakiet Fiskalny pilnie potrzebny

W międzynarodowej debacie publicznej coraz częściej pojawiają się postulaty przeznaczenia tych środków na cele związane z polityką klimatyczną. O przyspieszenie transformacji energetycznej w obliczu pandemii apeluje choćby szef Międzynarodowej Agencji Energii Fatih Birol. Przyjęcie programów odbudowy w duchu Nowego Zielonego Ładu proponują progresywni członkowie amerykańskiej Partii Demokratycznej oraz liderzy Rady Europejskiej. W opublikowanym niedawno raporcie, Fundacja Instrat rekomenduje przeznaczenie minimum 80% środków z PIP na sprawiedliwą transformację w formie Zielonego Pakietu Fiskalnego.

Jednak zrównoważone inwestowanie to nie tylko strona wydatkowa. Gros rządowych programów fiskalnych zostanie, jak to zwykle bywa, sfinansowanych przy pomocy długu publicznego. Zamiast tradycyjnych papierów skarbowych, Polska powinna wyemitować na ten cel obligacje sprawiedliwej transformacji (just transition bonds).

Zielone obligacje napędem zmiany

Jednym z pierwszych instrumentów finansowych dedykowanych polityce klimatycznej były zielone obligacje (green bonds) emitowane od 2007 r. przez Bank Światowy oraz Europejski Bank Inwestycyjny. Pierwsze zielone obligacje państw pojawiły się jednak dopiero w 2016 r. Warto mieć na uwadze, że pionierem na tym polu była Polska. Pozyskane z emisji obligacji fundusze opiewające na ponad 745 mln euro nasz kraj przeznaczył na rozwój zrównoważonego rolnictwa oraz inwestycje w kolej i odnawialne źródła energii.

Według fundacji Climate Bonds Initiative, globalna wartość rynku zielonych obligacji skarbowych przekracza dziś 60 mld dolarów, a do grona emitentów dołączyły takie kraje jak Holandia, Chile czy Belgia. Największym wolumenem o wartości ponad 20 mld euro może pochwalić się Francja. I choć zielone obligacje skarbowe to wciąż niewielki ułamek rynku tych instrumentów (wartość wyemitowanych przez sektory prywatny i publiczny zielonych papierów dłużnych przekracza 1 bilion dolarów), to jego wartość dynamicznie rośnie a na emisję eko-długu decydują się kolejne państwa.

Obligacje te finansują wyłącznie cele związane z szeroko rozumianą transformacją energetyczną. W przeciwieństwie do tradycyjnych instrumentów, emitenci zielonego długu obowiązani są do określenia spektrum inwestycji już na etapie emisji oraz publikacji raportów z ich wykonania, tym samym umożliwiając inwestorom następczą weryfikację zgodności z prospektem emisyjnym. To zdecydowanie utrudnia spożytkowanie środków niezgodnie z zapowiadanym przeznaczeniem, wbrew celom polityki klimatycznej. Nałożenie na emitentów obligacji takich obowiązków informacyjnych ma ich jednocześnie skłaniać do bardziej szczegółowego planowania wydatków i dokładniejszej kontroli nad wykonaniem planów. 

Inwestorzy coraz przychylniej podchodzą do zielonego długu skarbowego, a popyt regularnie przewyższa wielkość emisji. Jednym z powodów mogą być wyższe zyski, bo oprocentowanie zielonych obligacji oferowane przez niektóre kraje bywa bardziej atrakcyjne niż w przypadku tradycyjnych papierów skarbowych. Aczkolwiek Chile przy pomocy zielonych obligacji zdołało zebrać fundusze najniższym kosztem w całej historii emisji długu przez ten kraj. 

Kolejną prawdopodobną przyczyną może być oczekiwanie inwestorów, że regulacje finansowe w obszarze zrównoważonych finansów będą stopniowo zaostrzane. Principles of Responsible Investment, inicjatywa powołana przez ONZ przy współpracy z inwestorami instytucjonalnymi, szacuje, że nastąpi to do 2025 r. Jest to termin, w którym sygnatariusze Porozumienia Paryskiego muszą złożyć kolejne zobowiązania na obszarze redukcji emisji gazów cieplarnianych. Banki Centralne i regulatorzy rynków sygnalizują również, że scenariusze testów długoterminowej odporności instytucji finansowych na szoki rynkowe nadają zrównoważonym instrumentom niższy profil ryzyka.

Inwestorzy doceniają też szczegółowość informacji uzyskiwanych od emitentów, wyjątkową nawet na tle innych ściśle regulowanych instrumentów finansowych. Możliwość śledzenia inwestycji finansowanych ze sprzedaży obligacji pozwala im na realizację własnych polityk w zakresie budowania zrównoważonych portfeli inwestycyjnych. Te ostatnie są coraz bardziej popularne, zwłaszcza wśród dużych funduszy i banków inwestycyjnych.

Nie zawsze sprawiedliwe? 

W kontekście zrównoważonych inwestycji coraz częściej pojawiają się jednak apele o uwzględnienie społecznego wymiaru transformacji energetycznej. Bo choć finansowane z emisji zielonych obligacji farmy wiatrowe, instalacje fotowoltaiczne i elektryczne autobusy przekładają się na nowe miejsca pracy, to jednocześnie znika zatrudnienie w wydobyciu i produkcji energii z paliw kopalnych. Pracownicy tych ostatnich sektorów wymagają szczególnej ochrony w okresie dynamicznych zmian w polityce energetycznej.

Dlatego instytucje opracowujące standardy proklimatycznych obligacji, takie jak ICMA (Międzynarodowe Stowarzyszenie Rynków Kapitałowych), wprowadzają standardy dla nowych rodzajów instrumentów dłużnych. Są to m.in. obligacje społeczne, które finansują choćby projekty poszerzające dostęp do edukacji i posiłków dla osób wykluczonych czy dostęp do wody pitnej na obszarach dotkniętych suszą. 

Z kolei obligacje zrównoważone są instrumentami pozwalającymi na finansowanie zarówno projektów infrastrukturalnych, takich jak elektryczny transport czy instalacje OZE, jak i inicjatyw prospołecznych, w tym podnoszenia kwalifikacji zawodowych, budowy mieszkań socjalnych oraz programów przeciwdziałających wykluczeniu osób dotkniętych skutkami transformacji w kierunku zeroemisyjnej gospodarki. Podobnie jak w przypadku zielonych obligacji, ich emitenci zobowiązani są do szczegółowego raportowania na temat sfinansowanych projektów. 

Na chwilę obecną rynek zrównoważonych obligacji znajduje się w początkowej fazie rozwoju. Całkowita wartość dotychczasowych emisji to niewiele ponad 320 miliardów dolarów, z czego 65 miliardów pochodzi z ostatniego roku. Na ich zastowanie zdecydowały się między innymi Korea Południowa, Bank Rozwoju Japonii oraz Republika Seszeli. Największą emisją o wartości ponad 3 mld dolarów może się pochwalić Bank Światowy.

Tego rodzaju wyzwania podejmują także samorządy. Przykładowo, niemiecka Nadrenia Północna-Westfalia po raz pierwszy wyemitowała zrównoważone obligacje w 2015 roku. Od tamtego momentu, powraca na rynek regularnie, za każdym razem coraz większą transzą instrumentów. Całkowita ich wartość przekroczyła już 6 mld euro. Projekty finansowane z tych środków dotyczą zarówno rozwoju bezemisyjnych źródeł energii i transportu, jak i ochrony lokalnych zasobów naturalnych. Aż 69 proc. ostatniej transzy przeznaczono jednak na edukację i modernizację systemu ochrony zdrowia. Co więcej, land ten był pierwszym emitentem, który ze zrównoważonych obligacji sfinansował budowę internetu szerokopasmowego. Istotne jest to że, jednym z celów inwestycji publicznych finansowanych zielonym długiem jest mobilizacja prywatnych przedsiębiorców do podejmowania przyjaznych środowisku i lokalnej społeczności projektów. 

Mapa drogowa warunkiem powodzenia

Głębsza analiza kolejnych emisji zarówno zielonych jak i zrównoważonych obligacji skarbowych wskazuje, że wydatkowanie uzyskanych w ich drodze funduszy powinno się odbywać w oparciu o dopracowane polityki publiczne. To znacznie zwiększa ich efektywność. I tu za dobry przykład znów może posłużyć wspomniana Nadrenia Północna-Westfalia, której kolejne emisje długu wspierają i są spójne z przyjętą w 2016 r. Strategią Zrównoważonego Rozwoju. Plan ten określa nie tylko same cele, ale również niezbędne do ich osiągnięcia struktury administracyjne i sposoby ewaluacji ich wykonania. 

Znaczenie solidnych ram dla zielonych inwestycji doceniła, poniekąd ucząc się na własnych błędach, Korea Południowa. Po kryzysie finansowym w 2009 r., kraj ten zasłynął z programu inwestycji publicznych, z których aż 80% przeznaczono na cele związane z zieloną transformacją. I choć był to wówczas największy odsetek w skali globalnej, to efekty pakietu stymulacyjnego nie były jednakowo imponujące. Niewystarczająco zaznajomieni z celami transformacji energetycznej koreańscy urzędnicy i silosowe podejście do niej przez organy administracji skutkowało opóźnieniami w implementacji przepisów, rozpatrywaniu wniosków i wydawaniu pozwoleń. Koreański Nowy Zielony Ład został szybko wchłonięty przez ten sam paradygmat, który miał zastąpić. I choć stanowił on ważny krok na drodze tego kraju do dekarbonizacji, nie przyniósł oczekiwanych zmian. Pomimo dostępności środków finansowych, zabrakło odpowiednio przygotowanych ram politycznych i instytucjonalnych.

Takie dekarbonizacyjne fundamenty posiada Polska. Są nimi nie tylko unijna strategia Nowego Zielonego Ładu dla Europy ale także krajowa Polityka Energetyczna Polski do 2040 (PEP 2040) roku oraz Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu na lata 2021-2030 (KPEiK), choć te ostatnie wymagają dostosowania do unijnych celów. W naszym kraju zostały poza tym wdrożone i funkcjonują takie programy jak Czyste Powietrze i Mój Prąd. Powołanie nowej jednostki w strukturach Ministerstwa Klimatu pozwala sądzić, że w przygotowaniu są także podobne instrumenty dla sektora ciepłowniczego. 
Polska stworzyła też procedury i ramy dla emisji zielonych obligacji oraz zaufanie międzynarodowych inwestorów z Niemiec, Austrii, Francji, krajów Beneluksu i Skandynawii. Od czasu pierwszej aukcji zielonego długu w 2016 r. wracała na rynek dwa razy, oferując coraz szerszy wachlarz terminów zapadalności instrumentów, w tym najdłuższe na rynku zielone obligacje trzydziestoletnie.

Zrównoważone obligacje dla Polski

Pokryzysowy pakiet fiskalny jest nie tylko wyzwaniem ale przede wszystkim szansą dla polskiej gospodarki. Możemy ją wykorzystać umieszczając sprawiedliwą transformację energetyczną w centrum Programu Inwestycji Publicznych. Powinien on zostać sfinansowany poprzez emisję polskich Obligacji Sprawiedliwej Transformacji (OST).

Instrumenty te, zgodne ze standardem zrównoważonych obligacji ICMA, umożliwiłyby finansowanie nie tylko czystych źródeł energii i bezemisyjnej infrastruktury, ale również inicjatyw umożliwiających zdobywanie nowych kwalifikacji zawodowych, wspierających początkujących przedsiębiorców i relokację w związku z podejmowaniem nowej pracy. To szczególnie istotne w obliczu prognozowanego przez ekspertów gwałtownego wzrostu bezrobocia w nadchodzących miesiącach. Znikające miejsca pracy w wysokoemisyjnych sektorach powinny być zastępowane nowymi, tworzonymi w zgodzie z celami polityki klimatycznej, a nie ratowane za wszelką cenę.

Emisję OST rozważyć powinny także samorządy, będące na pierwszym froncie walki z katastrofą klimatyczną. Bo choć część środków PIP może trafić w ich ręce, to już wiadomo, że budżety miast i gmin skurczą się znacząco na skutek recesji. Tymczasem, władze lokalne mają szerokie możliwości zdobywania kapitału na lokalne projekty i napędzanie zrównoważonego rozwoju w swoich jurysdykcjach. Flagowe inicjatywy polskich samorządowców Fundacja Instrat opisała zresztą w raporcie Zielony Renesans.

Tak jak w  przypadku sprawiedliwej transformacji energetycznej, kołami napędowymi i głównymi beneficjentami PIP powinni być polscy obywatele. Dlatego część puli OST powinna mieć charakter detaliczny. To umożliwiłoby nie tylko przeznaczenie zgromadzonych przez Polaków kapitału na odbudowę lokalnej gospodarki i wspólne przeciwdziałanie katastrofie klimatycznej, ale także stworzenie obywatelom okazji do pomnożenia ich oszczędności. 

Papiery detaliczne mogłyby z powodzeniem zostać wyemitowane zarówno przez Skarb Państwa jak i lokalne władze. Te ostatnie, skorzystać mogłyby  z dobrych praktyk wypracowanych w Wielkiej Brytanii, gdzie gminy coraz częściej finansują lokalne projekty infrastrukturalne przy pomocy zielonego długu. Przykładem jest choćby miasto Swindon, które z emisji przeznaczonych dla lokalnej społeczności instrumentów dłużnych, sfinansowało budowę dwóch farm fotowoltaicznych. Co istotne, nabywcy obligacji zarabiają nie na ich oprocentowaniu a zyskach z produkcji energii elektrycznej. Część z nich przeznaczana jest na kolejne lokalne projekty. 

Lepszego momentu nie będzie

Będące na historycznie niskim poziomie realne stopy procentowe stwarzają okazję dla ogarniętych gospodarczymi skutkami państw do zaciągania długu na atrakcyjnych warunkach. Zwłaszcza, że w dobie kryzysu, kraje globalnej północy są bardzo atrakcyjnymi emitentami dla inwestorów poszukujących bezpiecznych przystani. 

W 2019 r., polski dług publiczny wyniósł w niewiele ponad 47% PKB. Ekonomiści szacują, że do konstytucyjnego progu 60%, nawet przy założeniu gospodarczego spowolnienia, pozostało jeszcze 250 miliardów złotych. To komfortowa poduszka bezpieczeństwa. 

Polska powinna zainwestować w zrównoważoną transformację – nie tylko zieloną ale i niepozostawiającą nikogo w tyle. Czas na Zielony Pakiet Fiskalny i emisję polskich Obligacji Sprawiedliwej Transformacji. Nie stać nas na to, by tego nie zrobić.

- Advertisement -

Najnowsze

Kruchy pakt górników z rządem. Początek sprawiedliwej transformacji? Raczej gra pozorów

Porozumienie, które podpisano 25 września, po strajku w kilku kopalniach, mogło stać się pierwszym krokiem na drodze do sprawiedliwej transformacji Śląska. Wiele wskazuje jednak, że tak nie będzie.

Czterdzieści lat “Solidarności”: jak elity zdradziły robotników

Minęła kolejna dekada od czasu Porozumień Sierpniowych w 1980 r. Niestety narracja dominująca zarówno w mediach jak i w przekazie polityków konsekwentnie pomija robotniczy, klasowy charakter tamtych historycznych wydarzeń.

Newsletter prosto do Twojej skrzynki

Raz w miesiącu wyślemy Ci nasze najlepsze teksty z komentarzem od redakcji.



Administratorem danych osobowych jest Instrat - Fundacja Inicjatyw Strategicznych, ul. Oleandrów 7 lok.16, 00-629 Warszawa. Dane, które nam przekazujesz, wykorzystywane będą do informowania Ciebie o publikacjach i innych działaniach portalu Pospolita oraz w celach statystycznych. Informacja przekazywana będzie pocztą elektroniczną w postaci newslettera. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, a jednocześnie konieczne do przekazania wymienionych treści. Masz prawo dostępu do przekazanych nam danych, prawo do ich usunięcia, aktualizacji, sprostowania, ograniczenia przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Więcej w polityce prywatności.

Polecane analizy