Krajobraz danych w polskiej energetyce – jak po bitwie?

Michał Hetmański
Michał Hetmański
Absolwent Szkoły Głównej Handlowej, stypendysta DAAD na Universität Mainz w Niemczech i SEMP na Universität St. Gallen w Szwajcarii. Doświadczenie zdobywał pracując w doradztwie transakcyjnym i sektorze publicznym, zarówno w Polsce jak i w Niemczech. W Fundacji Instrat zajmuje się transformacją energetyczną i środowiskiem oraz ekonomią opodatkowania i nierównościami. Współautor raportu "Zielony Renesans".

Transformacja energetyczna wymaga nie tylko podziału istniejących koncernów energetycznych, ale i stworzenia warunków na powstanie nowych przedsiębiorstw. Doświadczenie z rozwiniętych rynków pokazuje, że transformacja przebiegła efektywniej w tych krajach, gdzie skruszono monopole z dostępem do danych. Badania rządowe, komercyjne i akademickie nad transformacją energetyczną przekładają się na pozycję negocjacyjną rządu w UE.

Po rozwiązaniu Ministerstwa Energii, w bańce specjalistów od energetyki, środowiska i klimatu panuje płonna (oby nie złudna!) nadzieja na podjęcie tematów, które wcześniej były na liście zabronionych. Wydaje się, że nowy podział kompetencji w ministerstwach ds. klimatu, aktywów państwowych i rozwoju pozwoli na realizację leżącego od (ponad) czterech lat postulatu branży – aby ponownie rozgraniczyć politykę właścicielską od regulacji.

Podobne reformy w innych krajach UE przebiegały dużo głębiej – market unboundling rynków energii wzmacniano nie tylko poprzez szeroko zakrojony podział zasiedziałych koncernów (incumbent utilities), ale i kapitałowo rozdzielano biznesy ze sobą konkurujące o lepszą pozycję regulacyjną, np. OZE od atomu i węgla. Tego efektem jest powstanie innogy (RWE) czy uniper (E.ON), które często cytuje się to jako koronne przykłady reform rynku energii. 

To wybiórcze podejście – efektem reform było nie tyle narodzenie się (rebranding?) nowych, mniejszych koncernów, ale powstanie wielu niezależnych przedsiębiorstw energetycznych z nowymi modelami biznesowymi (np. Next KraftwerkeEnel X). Każde z nich włożyło sporo wysiłku na swoim rynku w to, aby skruszyć siłę pionowo zintegrowanych koncernów i zaoferować bardziej innowacyjne usługi dla klienta, a nie tylko comiesięczny rachunek.

Podstawą do tego było jednak wyrównanie pola dla wszystkich graczy – dla łamiących monopole zawsze ważna jest wiara w siłę sprawczą regulatora, ale fundamentem do budowania nowego biznesu okazuje są otwarty dostęp do danych o sektorze. Tutaj, wspólny interes z niezależnymi przedsiębiorstwami mają policy makerzy (w tym pozarządowi!), którzy udział w reformie rynku energii mogą mieć tylko przy równych szansach w dostępie do danych o branży.

Dlatego na mapie Europy na zachód od Odry krajobraz inicjatyw dookoła dostępności danych w energetyce jest dużo szerszy. Celem projektów rządowych, akademickich i fundowanych przez darczyńców instytucjonalnych jest zwiększenie zrozumienia sektora przez niespecjalistów, zmniejszenie barier wejścia na rynek dla prosumentów, ale też  promocja badań nad rynkiem energii. 

Z każdego kraju i projektu przykłady da się czerpać garściami. Wielka Brytania do reformy rynku energii powołała przy NationalGrid agendę EMR Delivery Body, która w niezależny od rządu i regulatora sposób prowadzi rynek mocy i system kontraktów różnicowych. Instytucja o wzorowej na skalę Europy polityce informacyjnej i przejrzystości podejmowania decyzji odgrywa niebagatelną rolę dla inwestorów tak chętnie budujących w UK kolejne wiatraki. Polskie URE lub PSE nierzadko mówią o wzorowaniu się na brytyjskich rozwiązaniach z brytyjskiej agendy energetycznej, ale przy głębszym porównaniu to polskie instytucje dość wybiórczo wzorują się na standardach z UK.

W Niemczech, kraju paradoksalnie o sporych zaszłościach nie tylko w dekarbonizacji miksu, ale i polityce cyfrowej, rząd za punkt honoru wziął sobie rozluźnienie biurokratycznego ciężaru dookoła danych z energetyki. Dlatego w niemieckich ośrodkach naukowych powstała ok. połowa z prawie 50 europejskich modeli energetycznych typu open source. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie ministerialny projekt Marktstammdatenregister i żmudna praca zespołów międzyczelnianych nad projektami typu OPSD lub Open Energy Platform (RLI)

Powszechna opinia w tym środowisku jest jednak taka, że rząd Angeli Merkel od lat symuluje transformację energetyczną, bo jak mało który w UE finansuje badania i pisanie strategii transformacji energetycznej. Wynikiem tych prac toczących się od prawie 10 są jasne rekomendacje dot. kierunków (elektryfikacja ciepłownictwa) albo decyzjach koniecznych, aby spełnić cele klimatyczne na 2020 i 2030 rok (odejście od wydobycia i spalania węgla brunatnego). Kolejni ministrowie od energii i klimatu w Berlinie wydają się być jednak głusi, ale chętnie finansują dalsze badania i tak Niemcy trwali do niedawna w swoim status quo.

Dania, z którą łączy nas coraz więcej metrów sześciennych i megawatów energii w różnych formach, również ma się czym dzielić. Kryzys naftowy lat siedemdziesiąt rozpoczął proces zmiany w tym kraju dużo wcześniej – m.in. dlatego Energinet jest jednym z wyznaczników standardu w branży. Administratorzy portalu jasno defninują, która część baz danych jest dostępna dla każdego, nawet laika, a która dla specjalistów czy policymakerów. Portal ten bardzo dynamicznie podąża za nowymi regulacjami czy trendami rynkowymi – dzięki temu magazyny energii czy smart metering są sprawnie wdrażanymi technologiami u wszystkich ich operatorów, a nie tylko tych największych.

Kwestia “przydatności” platform z otwartym dostępem do danych (nie tylko w energetyce) na pewno nie powinna być rozpatrywana tylko na szczeblu krajowym. Rezultaty badań i opracowane modele ochoczo były i są używane przez inne kraje UE z podobnymi wyzwaniami (np. Czechy), co daje nadzieję na budowę koalicji przy negocjacjach z nową Komisją Europejską o wysokość i warunki finansowania regionów silnie uzależnionych od węgla.

Dlatego w Instracie wierzymy, że jakość relacji inwestorskich wpływa na jakość i opłacalność inwestycji, zaś transparentność polityk publicznych i strategii energetycznych oraz rolę instytucji komercyjnych pracujących na rzecz rządu podnosi wszystkie łodzie – tych dużych i małych graczy na rynku. Liczymy na to, że wraz z nowym podziałem kompetencji pomiędzy ministerstwami temat otwartości danych (obecny w agendzie Ministerstwa Cyfryzacji) znajdzie zainteresowanie i w sektorze energetyki oraz górnictwa.

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu polishbrief.pl. Autorami byli Michał Hetmański i Małgorzata Kasprzak.

- Advertisement -

Najnowsze

Kruchy pakt górników z rządem. Początek sprawiedliwej transformacji? Raczej gra pozorów

Porozumienie, które podpisano 25 września, po strajku w kilku kopalniach, mogło stać się pierwszym krokiem na drodze do sprawiedliwej transformacji Śląska. Wiele wskazuje jednak, że tak nie będzie.

Czterdzieści lat “Solidarności”: jak elity zdradziły robotników

Minęła kolejna dekada od czasu Porozumień Sierpniowych w 1980 r. Niestety narracja dominująca zarówno w mediach jak i w przekazie polityków konsekwentnie pomija robotniczy, klasowy charakter tamtych historycznych wydarzeń.

Newsletter prosto do Twojej skrzynki

Raz w miesiącu wyślemy Ci nasze najlepsze teksty z komentarzem od redakcji.



Administratorem danych osobowych jest Instrat - Fundacja Inicjatyw Strategicznych, ul. Oleandrów 7 lok.16, 00-629 Warszawa. Dane, które nam przekazujesz, wykorzystywane będą do informowania Ciebie o publikacjach i innych działaniach portalu Pospolita oraz w celach statystycznych. Informacja przekazywana będzie pocztą elektroniczną w postaci newslettera. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, a jednocześnie konieczne do przekazania wymienionych treści. Masz prawo dostępu do przekazanych nam danych, prawo do ich usunięcia, aktualizacji, sprostowania, ograniczenia przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Więcej w polityce prywatności.

Polecane analizy