Zielone spółdzielnie. Sprawiedliwa transformacja zaczyna się lokalnie

Bartłomiej Kupiec
Bartłomiej Kupiec
Założyciel i redaktor naczelny portalu Energystreamer. Studiuje prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, wcześniej współpracował z Instytutem Polityki Energetycznej im. Ignacego Łukasiewicza. Aktywista na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Spółdzielnie energetyczne mogą stać się dla Polski szansą na głębokie przekształcenia w kierunku zrównoważonej, niskoemisyjnej gospodarki i ożywić życie obywatelskie. Stanowią też alternatywę dla energetyki opartej na wielkich koncernach dążących wyłącznie do zysku. Jednak w Polsce w ogóle ich nie ma z powodu niedostosowania prawa i bierności samorządów. Czas to zmienić.

Dekarbonizacja gospodarek i zwiększanie roli odnawialnych źródeł energii w krajowym miksie energetycznym jest ogólnoświatowym trendem. Unia Europejska od lat prowadzi ambitną politykę energetyczną. Zgodnie treścią „Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030” (KPEiK), w ramach realizacji ogólnounijnego celu na 2030 r. Polska zadeklarowała osiągniecie do 2030 r. 21 proc. udziału OZE w finalnym zużyciu energii brutto (łączne zużycie w elektroenergetyce, ciepłownictwie i chłodnictwie oraz na cele transportowe), co zależne jest od konkurencyjności tych źródeł oraz ich miejsca i użyteczności dla systemu energetycznego. Cel ten w porównaniu z polityką klimatyczno-energetyczną UE, zakładającą finalny udział OZE w miksie energetycznym na poziomie 32 proc. w 2030 r., nie jest ambitny. Polska napotyka również trudności z wypełnieniem celu OZE do 2020 r., który wynosi jedynie 15 proc. w finalnym zużyciu energii brutto w miksie. Istnieje duże ryzyko, że Polska nie spełni go, mimo że aktualnie trwa u nas „boom” na wznoszenie instalacji fotowoltaicznych.

Polski sektor energetyczny wymaga intensywnej decentralizacji. Dywersyfikacja źródeł energii nie tylko zwiększy szansę na spełnienie krajowych celów OZE, ale również zwiększy lokalne bezpieczeństwo energetyczne. Nacisk w krajowej strategii energetycznej powinien zostać położony na wsparcie oraz zmotywowanie społeczności lokalnych do angażowania się w projekty związane z OZE. W Polityce Energetycznej Polski do 2040 r., rozpoznano tę potrzebę oraz zasygnalizowano chęć ustanowienia tzw. obszarów zrównoważonych energetycznie. Ich zadaniem jest wykorzystanie lokalnego potencjału w postaci źródeł energii, surowców, kontaktów międzyludzkich w celu pobudzenia lokalnego rozwoju gospodarczego, a w dalszej perspektywie także uniezależnienie poszczególnych obszarów od dostaw energii z sieci krajowej. Według szacunków zawartych w powyższym dokumencie, w 2030 r. na terenie kraju będzie funkcjonować ok. 300 obszarów energetycznie zrównoważonych na poziomie lokalnym. W PEP 2040 wskazano spółdzielnię energetyczną jako jeden ze sposobów realizacji tej idei.

Czym są spółdzielnie energetyczne?

Spółdzielnia energetyczna to rozwiązanie wprowadzone na polską scenę energetyczną na podstawie ustawy o odnawialnych źródłach energii z dnia 20 lutego 2015 r. (ustawa o OZE). Polski prawodawca, w celu wypełnienia założeń unijnych dyrektyw dotyczących między innymi rozwoju OZE i obywatelskich społeczności energetycznych, wprowadził koncepcję spółdzielni energetycznej jako nowego uczestnika na krajowym rynku energii. Zgodnie z ustawową definicją, spółdzielnia energetyczna stanowi jednostkę organizacyjna o osobowości prawnej, określoną w ustawie Prawo Spółdzielcze. Jej działalność polega na wytwarzaniu energii elektrycznej, biogazu lub ciepła w instalacjach OZE i równoważeniu zapotrzebowania na energię wyłącznie w ramach zużycia własnego spółdzielni i jej członków.

Przepisy stanowią, że spółdzielnia energetyczna może działać na obszarze gminy wiejskiej lub miejsko-wiejskiej, przy czym liczba jej członków nie może przekroczyć tysiąca. Zadaniem spółdzielni energetycznej jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego jej członkom, którzy prowadzą skoordynowane działania w duchu solidarności na rzecz jej rozwoju. Istotą jej funkcjonowania jest współpraca oparta na demokratycznych zasadach. W spółdzielniach nie istnieje hierarchia każdy członek jest traktowany w równy sposób, co oznacza, że większość decyzji jest podejmowana poprzez głosowania. Istotne, że głos każdego członka takiej spółdzielni znaczy tyle samo pod względem formalnym oraz materialnym, niezależnie od posiadanej liczby udziałów w spółdzielni. Ponadto w przypadku spółdzielni brak jest obowiązku odliczania pomocy publicznej przy wykorzystaniu wsparcia inwestycyjnego, co niewątpliwie uatrakcyjnia to przedsięwzięcie.

Tymczasem w rzeczywistości rozwiązania tego w Polsce się w ogóle nie stosuje. Rejestr spółdzielni energetycznych, prowadzony przez Dyrektora Generalnego Krajowego Ośrodku Wsparcia Rolnictwa, nie wykazuje istnienia takich podmiotów w Polsce (stan na maj 2020 r.). Istotnym powodem braku funkcjonowania w naszym kraju spółdzielni energetycznej, o której mowa w ustawie o OZE, jest z pewnością wciąż niska świadomość energetyczna wśród obywateli oraz brak ogólnospołecznego poczucia odpowiedzialności za środowisko naturalne. Ponadto instytucja spółdzielni nie jest nastawiona na zysk, a stoi to poniekąd w sprzeczności ze współczesnymi realiami, w których jednostki podejmują aktywność gospodarczą, aby uzyskać indywidualną korzyść finansową. W celu popularyzacji spółdzielni energetycznej, krajowa polityka publiczna musi więc stworzyć środowisko wspierające powstawanie i prowadzanie tego typu przedsięwzięć.

O ewentualnej popularności i sukcesie instytucji spółdzielni energetycznej w Polsce zadecyduje aktywne włączenie się samorządów gminnych w tego typu przedsięwzięcia. Można je wręcz uznać za kluczowe dla realizacji i powodzenia tego typu przedsięwzięć. Współuczestnictwo władz lokalnych czy regionalnych w spółdzielni energetycznej może pozytywnie wpłynąć na wizerunek tego rodzaju inicjatyw nastawionych na wytwarzanie energii z OZE oraz świadczyć o otwartości instytucji samorządowych na współpracę ze światem biznesu. Co więcej, zaangażowanie gminy zwiększa szansę spółdzielni energetycznej na długotrwałe działanie, gdyż jako jej potencjalny członek wnosi do przedsięwzięcia unikalną gamę cech, doświadczeń oraz instrumentów, które zwiększają produktywność, innowacyjność i przedsiębiorczość. Są czynnikami sprzyjającymi powstawaniu i rozwojowi nowych projektów. Gminy posiadają też jeszcze jeden niekwestionowany atut: będąc członkiem spółdzielni energetycznej, mogą one do wytwarzania „zielonej energii“ wykorzystywać nieruchomości wchodzące w skład ich majątku.

Wspieranie spółdzielni lub innych form społeczności energetycznych jest na porządku dziennym w krajach Unii Europejskiej, a przykładem tego jest działająca w Danii farma wiatrowa Middelgrunden. Jest ona największą na świecie wiatrową spółdzielnią energetyczną, stanowiąc tym samym symbol duńskiej energetyki obywatelskiej.  Elektrownia położona na terenie cieśniny Sund w odległości około 3,5 km od Kopenhagi, składa się z 20 turbin wiatrowych o łącznej mocy 40 MW. Udziały w elektrowni są w 50 proc. własnością komunalną miasta Kopenhaga, natomiast druga połowa należy do spółki osobowej Middelgrundens Vindmollelaug I/S. Początkowo udziały w niej mogli kupować jedynie mieszkańcy lokalnej gminy, obecnie mogą je nabywać wszyscy obywatele Danii, a nawet innych państw po spełnieniu określonych warunków. W powstanie farmy zaangażowanych było 8,5 tys. Duńczyków, którzy wykupili udziały na łączną kwotę 23 mln euro. Obecnie do tej spółdzielni należy ponad 10 tys. obywateli. Inwestorzy odnotowują zyski na poziomie 7 proc. w skali roku. Więcej przykładów współpracy władz lokalnych z kooperatywami energetycznymi można znaleźć w wielokrotnie nagradzanym, polskim filmie dokumentalnym pt. „Human Energy”, w którym przedstawiono sposoby działania tego typu przedsięwzięć w Europie.

Bariery: nieżyciowe prawo i bierność samorządów

W 2019 r. ukazał się raport Fundacji Instrat pt. „Zielony Renesans – Samorządowy podręcznik transformacji energetycznej”, przygotowany na zlecenie Stowarzyszenia Energia Miast. Autorzy wskazali, że niepewność regulacyjna oraz niejasność przepisów prawnych związanych z sektorem energetycznym stanowi jedną z głównych barier rozwoju OZE w gminach. Gminy nie mają efektywnego sposobu wpływania na realizowane przez przedsiębiorstwa energetyczne plany inwestycyjne w zakresie odpowiedniej infrastruktury na ich terenie. Ponadto wielokrotnie już nowelizowania ustawa o OZE w niewystarczająco wspiera rozwój „zielonej energii” w Polsce, stwarzając trudności interpretacyjne nawet doświadczonym prawnikom oraz sędziom. Przede wszystkim częste oraz niespójne ze sobą nowelizacje wskazanej ustawy sprawiły, że uczestnicy rynku energii, zainteresowani inwestycjami w OZE funkcjonują̨ w permanentnej niepewności prawnej co do wykorzystywanych systemów wsparcia. Na skutek braku zaufania do stabilności prawa, proces decyzyjny inwestorów w kwestii OZE jest znacznie utrudniony.

Problemem jest również to, że na gruncie ustawy o samorządzie gminnym z 1990 r., wsparcie rozwoju OZE w lokalnej społeczności nie zostało oczywiście wymienione wprost jako zadanie własne lub zlecone gminy. Oznacza to, że gminy nie mają jasnej podstawy prawnej do aktywnego działania na rzecz zielonej energii, przez co mogą nie czuć się odpowiedzialne za rozwój OZE na ich terenie. Jasne zdefiniowanie zadań i kompetencji gminy w obszarze sektora energetycznego a zwłaszcza OZE, zmusi gminy do aktywnego działania na tym polu.

Na gruncie ustawy o OZE, polski ustawodawca również może podjąć działania, które uatrakcyjniłyby formę spółdzielni energetycznej w oczach polskiego społeczeństwa. Istnieje obowiązek pokrycia przez nie mniej niż 70 proc. rocznego zapotrzebowania na energię elektryczną swoich członków przez wszystkie OZE należące do nowo powstałej spółdzielni energetycznej. W praktyce jest to warunek zaporowy. Powinien zostać on zmniejszony do nie mniej niż 50 proc. Poziom 70 proc. jest za wysoki, ponieważ mieszkańcy polskich wsi i terenów wiejsko-miejskich są – mówiąc wprost – zbyt ubodzy na tak kosztowną inwestycję, i to na etapie samego zakładania spółdzielni, kiedy nie generuje ona jeszcze jakichkolwiek korzyści. Według niektórych analiz nakłady inwestycyjne na modelową farmę fotowoltaiczną o mocy 1 MW, której całkowita roczna produkcja energii elektrycznej wynosi nieco ponad 1100 MWh, mogą wynieść aż 4,5 mln zł. Zmniejszenie warunku pokrycia minimum 70 proc. własnego zapotrzebowania na energię elektryczną do minimum 50 procent, obniży poziom kosztów inwestycyjnych związanych ze spółdzielniami energetycznymi.

Zgodnie z założeniami ustawodawcy spółdzielnie mają działać przeważnie na obszarach wiejskich, które są biedniejsze niż obszary miejskie. Zgodnie z danymi GUS w 2016 r., podobnie jak w 2007 r., zasięg ubóstwa na wsi był zdecydowanie większy niż̇ w miastach. Poniżej ustawowej granicy ubóstwa egzystowało na obszarach wiejskich 19,7 proc. osób w gospodarstwach domowych (w miastach – 8,2 proc.), poniż̇ej relatywnej granicy ubóstwa – 20,8 proc. Niższa zamożność mieszkańców obszarów wiejskich może zniechęcać ich do inwestycji w OZE, które miałyby należeć do spółdzielni energetycznej.

Zgodnie z założeniami ustawy o OZE, spółdzielnie energetyczne mogą korzystać z systemu upustów przeznaczonego wcześniej jedynie dla prosumentów – chodzi o rozliczenie nadwyżek energii wprowadzonej do sieci i pobranej z sieci na potrzeby własne spółdzielni i jej członków. Jednocześnie rozporządzenie, które ma doprecyzować zasady tych rozliczeń, wciąż nie jest obecne w polskim systemie prawnym, co tworzy niepewność inwestycyjną wśród podmiotów zainteresowanych założeniem spółdzielni energetycznej.

Do prężnego funkcjonowania spółdzielni energetycznych niezbędne są magazyny energii , które uelastyczniłoby produkcję pochodzącą z OZE. Zmagazynowana energia może być zużywana w okresach dużego zapotrzebowania, wysokich kosztów wytwarzania lub gdy nie jest dostępne żadne alternatywne źródło. Rozwój magazynów energii w Polsce hamuje brak odpowiednich przepisów prawnych dotyczących współpracy takich magazynów z jednostkami wytwórczymi, siecią i odbiorcami. Nie istnieje nawet jasno określona definicji magazynu i samego magazynowania energii. Ponadto inwestycja w budowę takiego obiektu jest kosztowna, więc potencjalni inwestorzy potrzebują programu dotacji, który w sposób częściowy sfinansowałby to przedsięwzięcie. Należy zastanowić się nad rozszerzeniem programu „Mój Prąd” o magazyny energii lub stworzyć zupełnie nowy program dedykowany tej technologii. Dobrze, że jest to już postulowane przez Polską Izbę Magazynowania Energii.

            
Spółdzielnie energetyczne mogą stać się podstawą systemowej przemiany sektora energetycznego. Zaangażowanie lokalnej społeczności jest niezbędne do przeprowadzenia efektywnej i sprawiedliwej transformacji energetycznej. Udział samorządów terytorialnych w projektach energetyczne jest kluczowy dla popularyzacji spółdzielni energetycznych w Polsce. Czas, by samorządy gminne zrozumiały, że ich rola może wykraczać poza bierne wykonywanie odgórnych zaleceń. Administracja samorządowa musi nauczyć się sama wyznaczać własne cele w dialogu z lokalną społecznością. Każdy polski obywatel ma sznasę włączyć się w przeprowadzenie tej historycznej zmiany. Sektor energetyczny nie może pozostawać scentralizowany w rękach energetycznych koncernów, dbających jedynie o finansowy zysk. Przyjazne środowisko regulacyjne oraz współpraca pomiędzy mieszkańcami a samorządami przyniesie wymierny efekt w postaci zwiększenia partycypacji społeczeństwa w energetyce, zwłaszcza odnawialnej.

Tyłem podsumowania, rozwój zielonego kooperatywizmu energetycznego wymaga następujących zmian w otoczeniu prawnym i instytucjonalnym:

1. Zdefiniowanie wsparcia rozwoju OZE w lokalnej społeczności jako zadania własnego gminy w ustawie o samorządzie gminnym. W ten sposób gminy będą mieć jasną podstawę prawną do uczestnictwa w spółdzielniach energetycznych oraz wspierania innych projektów związanych z zieloną energią.

2. Na gruncie ustawy o OZE, warunek pokrycia nie mniej niż 70 proc. rocznego zapotrzebowania na energię elektryczną swoich członków przez wszystkie źródła OZE należące do nowo powstałej spółdzielni energetycznej, powinien zostać zmniejszony do nie mniej niż 50 procent. Złagodzi to bariery w postaci kosztów inwestycyjnych i organizacyjnych i zwiększy opłacalność założenia spółdzielni przez przeciętnych obywateli.

3. Kontynuacja, zwiększenie oraz rozszerzenie programu „Mój Prąd” o magazyny energii. Środki na ten cel są możliwe do pozyskania przez rozszerzenie systemu ETS na kolejne sektory gospodarki.

4. Klaryfikacja przepisów związanych z magazynami energii. Przejrzyste regulacje zachęciłyby inwestorów do zaangażowania się w tego typu projekty.

- Advertisement -

Najnowsze

Kruchy pakt górników z rządem. Początek sprawiedliwej transformacji? Raczej gra pozorów

Porozumienie, które podpisano 25 września, po strajku w kilku kopalniach, mogło stać się pierwszym krokiem na drodze do sprawiedliwej transformacji Śląska. Wiele wskazuje jednak, że tak nie będzie.

Czterdzieści lat “Solidarności”: jak elity zdradziły robotników

Minęła kolejna dekada od czasu Porozumień Sierpniowych w 1980 r. Niestety narracja dominująca zarówno w mediach jak i w przekazie polityków konsekwentnie pomija robotniczy, klasowy charakter tamtych historycznych wydarzeń.

Newsletter prosto do Twojej skrzynki

Raz w miesiącu wyślemy Ci nasze najlepsze teksty z komentarzem od redakcji.



Administratorem danych osobowych jest Instrat - Fundacja Inicjatyw Strategicznych, ul. Oleandrów 7 lok.16, 00-629 Warszawa. Dane, które nam przekazujesz, wykorzystywane będą do informowania Ciebie o publikacjach i innych działaniach portalu Pospolita oraz w celach statystycznych. Informacja przekazywana będzie pocztą elektroniczną w postaci newslettera. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, a jednocześnie konieczne do przekazania wymienionych treści. Masz prawo dostępu do przekazanych nam danych, prawo do ich usunięcia, aktualizacji, sprostowania, ograniczenia przetwarzania, a także prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Więcej w polityce prywatności.

Polecane analizy